Często dostaję pytanie:
"Dlaczego sesja w Warszawie kosztuje więcej niż w Krakowie, skoro to dalej 2-3 godziny zdjęć?"
Już tłumaczę — i obiecuję, że to nie jest „widzi mi się”, tylko bardzo konkretna matematyka.
W Krakowie pracuję „u siebie”.
2 godziny zdjęć = realnie 2–3 godziny pracy w danym dniu.
Gdy jadę do innego miasta, np. do Warszawy, wygląda to zupełnie inaczej: około 4 godziny w jedną stronę, ok 4 godziny powrotu, 2 godziny sesji, przygotowanie sprzętu, pakowanie itd
Łącznie robi się 10 pracy, a czasem nawet więcej.
To oznacza, że w dniu wyjazdowym nie mogę zrobić żadnej innej sesji w Krakowie. Tracę cały dzień pracy, który normalnie mogłabym wykorzystać. Zaznaczam również, że fotografia to nie moja jedyna praca. Więc w tym dniu nie mogę też robić innych rzeczy zawodowo, bo jestem zblokowana wyjazdem.
Często sesje (zwłaszcza sensualne czy dla par) robimy wieczorem — dla klimatu, prywatności lub po prostu tak chcą klienci. Wtedy bezpieczny powrót w nocy nie zawsze jest rozsądny. Tym bardziej, że raz już w ten sposób - jadąc na sesję, rozwaliłam auto. Przez co wyjazd kosztował mnie 2 razy tyle ile zarobiłam na sesji.
Muszę doliczyć: nocleg, dodatkowe wyżywienie, kolejny dzień wyjęty z pracy na powrót
To nie jest „dodatkowy luksus”, tylko realny koszt organizacyjny. Dochodzi zatem kilkaset złotych.
Dojazd do Warszawy to około 300 km w jedną stronę, czyli 600 km łącznie.
Realne koszty:
paliwo (ok. 600 km × średnie spalanie)
zużycie opon
serwis
eksploatacja auta
ubezpieczenie
ryzyko awarii lub wypadku, o czym pisałam wyżej
Dolatuje kolejne parę stówek
Załóżmy:
Sesja w Krakowie (2-3h) = 2000 zł
Wyjazd do Warszawy blokuje mi praktycznie cały dzień i czasem kolejny
Jeśli wyjazd zabiera mi 10–12 godzin w danym dniu, to realnie tracę możliwość wykonania innych sesji
Do tego doliczamy: paliwo i amortyzację, ewentualny nocleg
Po tych wszystkich podliczeniach wychodzi, że uczciwa cena sesji w Warszawie powinna być w granicach: 4800–5100 zł
I to jest cena, która nie jest „drożej, bo tak”, tylko po prostu pokrywa realny koszt mojego czasu i pracy.
A tak szczerze wygodniej i mniej stresująco dla mnie jest fotografować na miejscu. Ale jeśli nalegacie, to miejcie na uwadze, że będzie drożej. A jeśli nie opłaca Wam się, żebym ja przyjechała? To przyjedźcie do mnie. Wystarczy i na sesję i na wypasiony hotel ;) Mam pary, które przyjeżdżają na sesje z Pomorza, Poznania, Torunia. Ostatnio miałam 2 pary z Dubaju. Z Warszawy mam co najmniej połowę klientów. Więc wiem, że się da. Czasem chcecie sesje u siebie bo jest bardziej komfortowo dla Was. Ok. Nie ma sprawy, ale mój komfort też kosztuje :)